Naturalna ochrona psa przed kleszczami - dlaczego jedna metoda to za mało?
10.06.2026 / środa
Rozmowa z Zuzanną Rybarczyk – integralną behawiorystką psów, naturoterapeutką zwierząt towarzyszących, a także zielarką-fitoterapeutką.
.jpeg)
Rok temu rozmawialiśmy z Zuzanną Rybarczyk o naturalnym podejściu do ochrony psów przed kleszczami. Od tego czasu temat stał się jeszcze bardziej aktualny – opiekunowie coraz częściej szukają łagodniejszych rozwiązań, a oferta TICKLESS została poszerzona o naturalne preparaty wspierające ochronę psów przed kleszczami, pchłami i komarami. W pierwszej części rozmowy pytamy, dlaczego jedna metoda ochrony rzadko wystarcza i jak myśleć o profilaktyce w sposób rozsądny.
Redakcja Tickless: Rok temu rozmawiałyśmy o naturalnym podejściu do ochrony psów przed kleszczami. Od tego czasu TICKLESS poszerzył ofertę o naturalne preparaty dla psów: spot-on, chusteczki, szampon i karmę uzupełniającą. Czy widzi Pani, że opiekunowie coraz częściej szukają właśnie takich rozwiązań – łagodniejszych, bardziej codziennych i opartych na naturalnych składnikach? Co przez ten rok najbardziej zmieniło się w pytaniach opiekunów?
Zuzanna Rybarczyk: Witam. Tak, zdecydowanie opiekunowie są coraz bardziej ciekawi, mniej sceptyczni niż dotychczas i bardziej otwarci na uczenie się o naturalnych metodach. To bardzo mnie cieszy, ponieważ w stosowaniu chociażby ziół i aromaterapii jest ogromny potencjał do tego, by wesprzeć swojego psa zarówno na poziomie fizycznym, jak i emocjonalnym, np. jako uzupełnienie terapii behawioralnej. Wielu opiekunów jest świadomych skutków ubocznych długofalowej antybiotykoterapii czy chemicznego odrobaczania/ochrony przed kleszczami i chce dowiedzieć się, jak z pomocą naturoterapii odciążyć organizm i wzmocnić detoksykację.
R.T. Ochrona przed kleszczami, pchłami i komarami coraz częściej nie oznacza jednej metody, ale cały zestaw działań. Czy Pani zdaniem to chwilowy trend, czy trwała zmiana w myśleniu o profilaktyce? Co sprawia, że opiekunowie szukają alternatywy lub uzupełnienia dla klasycznych preparatów chemicznych?
Z.R. Myślę, że przede wszystkim świadomość o tym, jakie substancje zawarte są w tabletkach czy kroplach chemicznych. Temat ochrony przed kleszczami jest trudny, ponieważ zależy od regionu, w którym pies żyje i jego tendencji do tego, by przyciągać do siebie kleszcze. Dlatego uważam, że nie ma jednego rozwiązania dla każdego, ale należy do tematu podejść mocno indywidualnie, oceniając ryzyko występowania babeszjozy w naszych okolicach.
R.T. Kleszcze są dziś aktywne przez coraz większą część roku. Czy to oznacza, że produkty takie jak np. spot-on, chusteczki czy urządzenie Tickless warto traktować nie jako rozwiązanie „na jeden spacer”, ale jako element szerszej rutyny ochronnej? Czy nadal możemy mówić o sezonie na kleszcze, czy raczej o okresach większego i mniejszego ryzyka?
Z.R. To również kwestia mocno indywidualna. U mnie, w Beskidzie Niskim, nie ma potrzeby stosowania takiej ochrony w czasie zimy, ale już w innych województwach obserwuję, że jest to już wymóg i standard. Decydując się na formę wsparcia przeciwkleszczowego, powinniśmy robić to przez pryzmat własnego regionu i liczebności występowania kleszczy.

R.T. TICKLESS rozwija dziś podejście wielowarstwowe: urządzenie ultradźwiękowe, preparaty na sierść i skórę, pielęgnacja oraz wsparcie organizmu od wewnątrz. Czy taki kierunek jest bliski Pani rozumieniu naturalnej profilaktyki? Jak Pani rozumie skuteczną, ale możliwie łagodną ochronę psa przed kleszczami, pchłami i komarami?
Z.R. Zdecydowanie najważniejsza jest profilaktyka, czyli całoroczne dbanie o silną odporność naszego psa – z pomocą ziół, diety i ćwiczeń fizycznych, a także obniżania poziomu stresu. Nigdy nie jest tak, że jedno rozwiązanie sprawdza się na 100% i obserwuję, że trudno jest znaleźć sposób, który sprawdza się dla każdego czworonoga. Dla mnie osobiście ważne jest wsparcie „od wewnątrz” poprzez stosowanie urozmaiconej i możliwie najmniej przetworzonej diety, a także włączenie do niej rotacji ziół takich jak czystek, oliwka europejska czy neem, a także grzybów witalnych (np. shiitake, reishi, wrośniak), by budować silną odpowiedź immunologiczną. Do tego dopiero dokładamy inne sposoby, z którymi czujemy się najbezpieczniej – czy to formę kropli/tabletek czy mgiełek z dodatkiem olejków eterycznych lub Tickless.
W poprzedniej rozmowie wspominała Pani, że u części psów łączy Pani urządzenie TICKLESS z naturalnym preparatem stosowanym na sierść. Dziś marka ma już własne produkty tego typu – między innymi spot-on i chusteczki. Jak po kolejnym sezonie patrzy Pani na takie łączenie metod?
Zdecydowanie obserwuję przede wszystkim silniejszą formę wsparcia swoich psów, ponieważ kleszczy niestety zamiast coraz mniej, to jest coraz więcej. Jak najbardziej przed każdym spacerem lubię stosować wsparcie zewnętrzne pod postacią mgiełek z olejkami eterycznymi lub octem jabłkowym/wrotyczowym wymieszanym 1:1 z wodą destylowaną. Można także wypróbować spray z substancją zwaną dimetikon.
R.T. Wielu opiekunów pyta, czy samo urządzenie ultradźwiękowe TICKLESS wystarczy. Czy w praktyce, szczególnie w miejscach o dużej liczbie kleszczy, warto uzupełniać ochronę o naturalne preparaty? Od czego powinien zależeć dobór ochrony: regionu, trybu życia psa, rodzaju sierści, zdrowia psa i miejsc spacerów?
Z.R. Na pewno uważam, że samo urządzenie to za mało, na pewno w rejonach, w których od kleszczy się roi. Należy zawsze stosować kilka sposobów jednocześnie – u niektórych psów faktycznie wystarczy połączyć Tickless np. z wcześniej wymienioną mgiełką przeciwkleszczową, a u niektórych niestety jest potrzeba sięgnąć po chemiczne rozwiązania w połączeniu z naturalnymi metodami. Rodzaj sierści, jej gęstość długość także odgrywa tu ważną rolę, ponieważ albo utrudnia dojście kleszcza do skóry, albo je ułatwia.
Naturalna ochrona psa przed kleszczami nie powinna opierać się na jednym rozwiązaniu. Jak podkreśla Zuzanna Rybarczyk, liczy się indywidualne podejście: miejsce spacerów, zdrowie psa, rodzaj sierści, odporność i liczba kleszczy w danym regionie. Urządzenie TICKLESS może być ważnym elementem takiej rutyny, ale w wielu sytuacjach warto myśleć o ochronie szerzej – jako o połączeniu kilku uzupełniających się działań.
W kolejnej części rozmowy przyjrzymy się nowej linii naturalnych produktów Tickless dla psów: spot-onowi, chusteczkom, szamponowi i karmie uzupełniającej.






















